Wspomnienia z podróży do Indii Adrianna Gireń Blog Just a travel
Byłam już w wielu zakątkach na świecie, oczarowało mnie wiele uroczych miejsc i zabytków, ale żadno nie zrobiło na mnie do tej pory takiego wrażenia jak Indie.
Na pewno nie jest to najpiękniejszy kraj na ziemi. Nie jest to najlepsze miejsce na relaksujący urlop i wypoczynek po ciężkiej pracy. I nie jest to państwo, w którym bym mogła zamieszkać i spędzić resztę życia. Ale jest to kraj, o którym na pewno nie jest łatwo zapomnieć. Spośród wszystkich przeze mnie odwiedzonych krajów świata, to właśnie ten wbił mi się tak głęboko w moją świadomość, że choć od mojego pobytu tam minęło już sporo czasu, wspomnienia o nim są tak świeże, jakbym była tam wczoraj.
Indie szokują, zmuszają do refleksji nad sensem i celem naszego życia. Wtrząsają, wzruszają, wzbudzają litość, trwogę, strach i obrzydzenie. W Indiach nie można pozostać obojętnym obserwatorem. Indie wymuszają w każdym reakcję. Nie pomogą żadne obronne mechanizmy, które normalnie funkcjonowałyby w swoim kraju. Indie wywołują w każdym katharsis. Każdy musi przejść przez karuzelę uczuć. Jedni opuszczają ten kraj w ulgą, przysięgając nigdy więcej nie postawić w nim nogi. Inni przeżywają istne oczyszczenie duszy: stan szczęścia i spokoju. Wszystkich podróżujących szokuje niesamowita pokora, z jaką Hindusi znoszą ich codzienne życie i pogodzenie się z własnym losem. Pokorę tą można odczytać z ich twarzy. Promieniuje ona harmonią i pogodą ducha. Emanuuje szczęściem i zadowoleniem. Jest to niesamowity kontrast w porównianiu z twarzami codziennie spotykanymi w Europie. Ciasno zaciśnięte usta i grożnie zmarszczone brwi przerażają bardziej niż obraz hinduskich nędzarzy.
O moich wrażeniach z podróży po Indiach przeczytać można w relacjach, które publikuję na portalu National Geographic. Pierwsza ich część z pobytu w Agrze ukazała się pt. Niekończąca się podróż z Delhi do Agry, Agra i gwiazda Taj Mahal i Frycowe w Fatehpur Sikri.

|